niedziela, 29 marca 2015

Zamówienie #9 - Gołompek

                                                                        <Klik!>  
    Gołompek zrobiony w początkach mojej rysunkowej kariery, zaczynający się rok 2013 przywitały Gołompki aż dwa. ;)
     I tak wisi sobie na ścianie już dwa lata a nadal jest w stanie bardzo dobrym, bez antyramy, bez ramki, bez niczego. Da się? Oczywiście. ;)

czwartek, 22 stycznia 2015

Irokezy, dredy, tatuaze - czyli pracy domowej czesc 2. ;)

   Część druga nadchodzi, prawie rok świetlny później ale... jest. ;) Dobrze że w podobnym tempie nie oddałam tej pracy bo pewnie nie doczekałabym się pozytywnej oceny. Mniejsza z tym, zaczynam powoli odchodzić od tematu a przecież nie o to tutaj chodzi.
   Skoro pierwszą pracą była zadziorna punkówa więc na co teraz postawić? Z pewnością nie na jakiś zwyczajny, oklepany motyw salonu fryzjerskiego. Wiecie, fotel, kilka przyrządów i ta-dam!, mamy to. Koniec końców padło na nią, dziewczynę równie charakterystyczną jak poprzednia.


   Standardowo zaczęłam od szkicu, później powolutku zajęłam się wypełnianiem. Już chyba weszło mi w nawyk zaczynać cieniowanie od twarzy - wtedy praca od samego początku nabiera życia. F pokryłam całą powierzchnię twarzy, lekko by pokryć pory kartki a nie zamazać konturów i nie sprawić, że pierwsza warstwa będzie na tyle wyraźna, że zamaże kolejne. Później w ruch poszły miękkie ołówki, od B do 8B. Zajęłam się najpierw zrobieniem oczu i ust, to kolejne punkty na liście "A co by tu najpierw wycieniować?" ;)

   Praca nie mogła być nudna, miał być w niej punkt na środku kartki szczególnie przyciągający uwagę. Tutaj będzie nim tatuaż na plecach dziewczyny. By nie zlewał się z ołówkami ciapnęłam go czarnym flamastrem. "A co tam, jak szaleć to szaleć - najwyżej zrobię kolejny jeśli będzie to słabo wyglądać." - siedziało mi w głowie.

       To co już narysowane przykryłam kartką by przypadkiem nie rozmazać tego dłonią w trakcie dalszej pracy. 
  
   W zerówce wypełniało się szlaczki w zeszyciku... A tak wygląda nieco hardcorowa wersja wypełnienia paręnaście lat później. ;)
   W tatuażu mamy kwiat, pięknie rozłożony kwiat i szkoda byłoby go wrzucić do szuflady z podpisem "A bo tu czarne miało być". Kumpela siedząca obok będąc tego samego zdania, wręczyła mi czerwony flamaster z okrzykiem "Rób czerwony, będzie zaje*!"

 
      Dokończyłam więc mniej więcej wypełnianie szlaczków i zajęłam się dalszą częścią.
      W międzyczasie starłam niepotrzebne już linie pomocnicze i ruszyłam z kolorami.
  
      Kolorami? Tak. Sam czerwony byłby nieco słaby, postanowiłam go lekko zmieszać z pomarańczą.Ot, takie małe przejście. Którego niemalże nie widać tu na zdjęciach, cóż...

 
      Dorzuciłam małe cieniowanie ołówkiem na flamastrze by kwiatek stał się nieco bardziej realistyczny.

   Zostało jedynie dokończyć włosy i resztę ciała. 
      I tak się robi pracę domową. ;) 

środa, 15 października 2014

Irokezy, dredy, tatuaze - czyli pracy domowej czesc 1 ;)


   Wystarczy pomysł czy choćby jego mała iskierka by z pracy domowej zrobić coś nieprzeciętnego. Reklama, proste, nieskomplikowane zadanie. Narysować postać, nieco wyraźniej zaznaczyć fryzurę,  można ewentualnie kilka przyrządów fryzjerskich, dopisać obok nazwę salonu i ta-dam! mamy to. A gdyby tak postawić na nieco inny, mocniejszy styl? Irokezy, dredy, tatuaże. Trzy słowa które w wystarczający sposób opiszą dzisiejszy wpis a raczej pierwszą część mega dużego wpisu. Będzie mnóstwo zdjęć, a co! Trzeba korzystać póki ma się aparat! ;)


Jeszcze przed dotknięciem ołówków i kartki papieru już miałam w głowie pomysł na zrobienie jednego z plakatów - narysować punkówę. Słysząc samo słowo "punk" najczęściej wyobrażamy sobie osobę z irokezem na głowie i typowym dla nich ubiorem.



Szukaniem odpowiedniego zdjęcia w internecie z którego mogłabym się wzorować zajęłam się wspólnie z kumpelą. Z racji tego, że mamy fioła na punkcie wszystkiego co niecodzienne zgodnie stwierdziłyśmy, że to zdjęcie idealnie się nadaje. 
   Od czasu do czasu warto odstawić rysunek (o ile mamy taką możliwość...), zrobić sobie kanapkę, pójść po herbatę czy zwyczajnie oddalić go od siebie na nieco większą odległość by stwierdzić czy wszystko idzie po naszej myśli. Z czasem rysując zwyczajnie przeocza się szczegóły, które zauważymy dopiero po przerwie. To samo tyczy się rysowania przy świetle dziennym czy świetle lampki, przerwa pozwala nam spojrzeć na pracę świeższym okiem. 
 Wiedząc, że rysunek punkówy w internecie jest w 100% czarno-biały kumpela podsunęła pomysł by zrobić niebieskie pasemka na irokezie. Czemu nie? Dzięki temu praca wiele zyskała, stała się żywsza a ołówkowa monotonia tak nie przytłacza.

Rysowanie, wymazywanie, rysowanie, wymazywanie i znowu rysowanie - tak właśnie powstaje portret.
Resztę pracy zasłoniłam drugą kartką by nie rozetrzeć tego co już zrobiłam podczas dalszej pracy. Zwykle lepiej do tego nadawała się koszulka A4 ( bo przezroczysta, nic nie rozetrzesz a nadal widzisz swój rysunek) bądź kartka papieru śniadaniowego ale zwykła też może być. 
Tatuaż na dłoni poprawiłam czarnym mazakiem, wygląda o niebo lepiej niż gdybym zrobiła go ołówkiem. 

środa, 1 października 2014

Zamówienie x8 - Tapczi




 
   Kolejną osobą, którą narysowałam jest Tapczi, zamówienie dla kumpeli. Jak zwykle rysunek zaczęłam od zrobienia szkicu, później zajęłam się zrobieniem oczu, nosa i ust. Zwykle portrety zaczynam od wypełnienia twarzy, dopiero później zajmuję się resztą rysunku.


Poprawiając tło i schody za plecami dziewczyny zastanawiałam się jak najlepiej zrobić światło odbijające się w jej włosach. Postanowiłam gumką wymazać kilkanaście linii w miejscach gdzie widać smugi światła.
Później jednak stwierdziłam, że zrobiłam zbyt wiele białych kresek na włosach i muszę je poprawić. I zostało tak.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

sobota, 26 lipca 2014

Zamówienie x6

   Dzieci również zdarza mi się rysować, a to jeden z takich portretów. ;) Mam jedynie kilka zdjęć więc będzie "mniej więcej" krok po kroku, bez zdjęcia  efektu końcowego.

Zamówienie x5

 
Zdjęcia tutaj są jakości wręcz niesamowitej... c: